Posts Tagged ‘wolność’

Dień 848: XII Prac Asterixa

1 czerwca 2009


ZYCIE NIE BUFET ZEBY TYLKO ZREC
Zawsze po tej samej stronie blatu przyciąga mój wzrok opasłe cielsko zaległych faktur. W plastikowych korytkach na dokumenty zebrało się ich tak dużo, że wypiętrzają swoją zbitą, papierową masą cała górną półkę. Pryzma upasiona napływającymi rozliczeniami pod koniec miesiąca robi się nie do zniesienia. Czym jest większa i bardziej zaległa tym trudniej zanurzyć się w jej suchym, szeleszczącym wnętrzu. Nigdy nie mam dość sił by zmierzyć się z nią ostatecznie. Czasem w piątki albo poniedziałki oskrobuję sam wierzch. Zatęchłe dno pozostają nietknięte.
System rozliczania faktur i kompletowania dokumentów potrzebnych do ich rozliczania jest skomplikowany, pracochłonny i zniechęcający. Biurokracja mająca chronić przed oszustwami rozrosła się do rozmiarów zapychających arterie sytemu. Czy biuraliści pozostawieni bez nadzoru rozkradli by firmę? Czy starczyło by im sprytu i zimnej krwi? Tak przynajmniej sadził autor systemu. Nie mogę dłużej znieść natrętnej obecności papierów. Ponaglany upomnieniami z rachuby wyszarpuję gruby plik ze spodu. Nie patrząc wkładam w kartonową obwolutę i niosę pospiesznie w kąt korytarza. Staję tak, by plecami zasłonić widok i gorączkowo, faktura po fakturze wpycham w szczelinę niszczarki. Odwracam wzrok by nie zapamiętać szczegółów, tak by niszczone sprawy ostatecznie przestały być moje. Potem przez kilka dni nasłuchuję z lękiem. Sprawdzam czy coś się wydarzy, lecz nie wydarza się nic. Posiekane na miazgę dokumenty, bez słowa skargi odrastają na moim biurku.

Reklamy

Dzień 0: zszywka pod paznokciem

12 stycznia 2009


Nie mogę znaleźć tego tandetnego narzędzia do rozszywania dokumentów. Więc zaczynam dłubać paznokciem, zahaczam, paznokieć trochę się rozdwaja. Zsuwa. Zahaczam znowu. AAAaaaaa, Szajse! Różowy rowek nakłucia szybko wypełnia się krwią. Krew zbiera się pod paznokciem. Zaciskam palec, a potem szybko wkładam do ust i ssę. Ale dwie spore krople prysnęły już na front dokumentu. Potrząsam nim, strzepuję. krew rozmazuje się w dwie łukowate linie w nagłówku. Centralnie pod samym logo. Znak naszej firmy jakoś inaczej teraz wygląda ale nie ma czasu na zmianę front page. Telefon brzęczy mi w nogawce na udzie od dobrych 30s. To po mnie, z sekretariatu. Wkładam papiery do kopiarki, ustawiam 25 i patrzę jak na tacce układają się kopie. Zzzyt, zzzyt, zzzyt. Krew jest teraz czarna. Nieźle to nawet wygląda. Dodaje dynamizmu i klasy temu tandetnemu logotypowi