Dzień 310: Królicza nora


Biurko dosunięte do samej ściany. Nieduży prostokąt z MDF podszywający się pod syberyjską brzozę wpasowany jest dokładnie w róg dużego open spaceu. Kremowa, gipsowa ściana kończy się równo z blatem, a dalej jest wielka podwójna tafla okna – od wykładziny aż po podwieszany sufit. 3/4 widoku wypełnia skrzydło C ale po lewej jest prześwit na niezabudowany, wysoko grodzony plac. Niedawne zaplecze budowy tego ogromnego budynku, budynku w którym siedzę tyłem. Do przestrzeni, do ludzi wypełniających ją hałasami, do wszystkich ważnych, pilnych spraw i wpatruje się w zielony skwerek. Tam, w dole, między stosem pustaków i starych opon a hałdami ponadplanowego piachu jest małe jeziorko, gliniasty dół grzebnięty płytko łyżką wielkiej koparki, który na stałe wypełnił się gruntową wodą. Nad tym jeziorkiem, w zaciszu wysokich ogrodzeń mieszka rodzina królików. Jesienią, gdy małe dorosną czeka je wszystkie śmierć. Spłoszone hałasem czmychną do swoich podziemnych tuneli i zostaną w nich pogrzebane ciężarem sprzętu i maszyn. Ale teraz jest wiosna. Plan sprzedaży placyku jeszcze nie został zamknięty, a króliki nic o tym planie nie wiedzą, więc kicają sobie wesoło i skubią młode listki pokrzyw i łopianów.

Reklamy

Tagi: , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: